piątek, 20 stycznia 2012

Rozdział 3.

Dzień wyjazdu.

Obudziłam się o 8:00.  Wzięłam  krótki  prysznic, przebrałam się w krótkie jeansowe spodenki, szarą bluzkę na ramiączkach i założyłam czerwone conversy. W kuchni czekała na mnie mama z Nikodemem.
- Wyspałaś się kochanie? - zapytała mama.
- yyy... nie. Ale musiałam wstać tak rano, bo umówiłam się z dziewczynami. Chcemy się jeszcze raz pożegnać, no i pytały czy mogą z nami pojechać na lotnisko.
- No jasne- powiedziała mama.
- To co mamy na śniadanie? - zapytałam.
- Naleśniki! - powiedział Niki. Mama w tym czasie podawała mi nutellę.
- Dzięki mamo, czytasz mi w myślach - powiedziałam jeszcze ziewając.
Naleśniki zjadłam błyskawicznie, po czym wlokłam się po schodach. Musiałam spakować jeszcze trochę ubrań, butów i innych dupereli. Samolot mieliśmy o 13.00 , więc musiałam się streszczać. Gdy chciałam spakować mojego laptopa sprawdziłam jeszcze raz facebooka, dostałam wiadomość od Kasi że niestety nie może się dzisiaj ze mną spotkać. Napisałam jej, że musi być bo to moje ostatnie godziny w Polsce. Ona napisała że ma wysoką gorączkę i nie chce mnie zarazić. - Masakra- powiedziałam pod nosem.
Do mojego pokoju wszedł Nikodem.
- Jak przed podróżą ?
- Źle - powiedziałam z grymasem na twarzy.
- Nie cieszysz się że poznamy tatę?
- Sama nie wiem. Z jednej strony chciałabym go poznać, ale z drugiej strony boję się że moje wyobrażenia o nim  bardzo odbiegają od rzeczywistości. A jak nas nie polubi?
- Ania, co ty wygadujesz, to jest nasz ojciec. Jak może nas nie lubić?
- Może masz rację. Ale i tak się boję. Przecież my go nie znamy, nawet nie wiemy jak on wygląda. No ja jestem ciekawa jak my go na lotnisku poznamy.
- Mama powiedziała że on nas pozna, podobno ma nasze zdjęcia.
- No dobraaa. To ja muszę dokończyć się pakować bo za 20 min ma tutaj być Dominika.
- To ja ci nie przeszkadzam, tez idę się dokończyć pakowanie.
- Ok. -powiedziałam jak Niki był już na korytarzu.

25 minut później.
- Siemaa jest Ania ?
-No siema. Jest u siebie.
Zanim Dominika przyszła do mnie na górę ja zdążyłam spakować szczoteczkę do zębów i ładowarkę do telefonu.
- Hej- powiedziała przez łzy.
Podbiegłam ją przytulić.
- Nie płacz, przecież wyjeżdżam tylko na wakacje.- wymusiłam uśmiech. Obiecywałam sobie że nie będę płakać i tego się trzymam.
- Wiem, wiem. Ale i tak będę tęskniła.
- Ja też, ale mamy skype'a, będziemy dzwoniły do siebie codziennie.
- No pewnie.
Usłyszałyśmy na dole krzyczącą mamę:
- Dziewczynki pośpieszcie się. Zaraz wyjeżdżamy.!
- Dobrze mamoo! - krzyknęłam.
Zawołałam Nikodema żeby pomógł mi znieść walizki. Mój braciszek jak zwykle narzekał ile to ja tych rzeczy wzięłam i że przeze mnie samolot nie wystartuje. No ale trudno,  musiałam go wysłuchać , tylko dlatego żeby pomógł mi znieść te walizki. Ostatni raz spojrzałam na mój pokój aby się upewnić czy nic nie zostawiłam. Wyszłam z domu jako ostatnia, bo jak schodziłam z góry to przypomniałam sobie że nie spakowałam słuchawek do telefonu.
Na lotnisku byliśmy przed czasem. Mama ciągle mówiła nam o rzeczach oczywistych takich jak: sprzątajcie po sobie, niech wasz ojciec wie że wychowałam was na porządnych ludzi. A gdy przyszedł czas na pożegnanie mama rozpłakała się jako pierwsza. potem zaczęłam płakać ja i Dominika. To było najtrudniejsze pożegnanie, takiego sobie nawet nie wyobrażałam.
Usłyszeliśmy komunikat:
Pasażerowie lecący do Londynu, proszeni są o kierowanie się w kierunku samolotu.
Szłam z moimi dwiema dużymi walizkami przez lotnisko cała zapłakana.
Byłam na siebie zła że nie pojechałam do Kasi by się z nią pożegnać.
10 minut później wystartowaliśmy. Założyłam słuchawki i słuchałam mojego ulubionego zespołu.

LONDYN.
Jedyne co mi przyszło na myśl po wyjściu z samolotu to wielkie `o ja pierdziele`. Wiedziałam że ludziom tutaj znacznie lepiej się powodzi niż nam, na ale żeby aż tak.?
Obok bramki stał mężczyzna z naszym nazwiskiem napisanym na białej kartce papieru.
Podeszliśmy do niego i się przedstawiliśmy, jak się okazało nasz ojciec miał ważne spotkanie i osobiście nie mógł nas przywitać. Musieliśmy  pojechać do jego firmy. Wychodząc z lotniska miło nam się rozmawiało z Tomem ( nie wiem jak odmieniać to imię. soryy. ) powiedział że jest szoferem naszego taty. Zrobiłam dziwna minę- nie wiedziałam że stać go na szofera. Na szczęście moją minkę zobaczył tylko Niki , roześmiał się.
Przed nami stało czarne BMW.
- wow. - powiedziałam.
- Musi być strasznie bogaty jeżeli go stać na szofera i takie cacko. - powiedział uśmiechnięty Niki.
Resztę drogi przemilczeliśmy, patrząc przez okna i podziwiając duże tętniące życie miasto.
Podoba mi się tutaj. Samochód się zatrzymał i Tom zaprowadziła nas do wielkiego wieżowca na 18 piętro.
- Poczekajcie chwilkę, kazał nam się rozgościć w poczekalni, a sam wszedł za wielkie drewniane drzwi.
Nie mineło pięć minut. A Tom nas zawołał.
Pierwsza weszłam ja, a tuż za mną Nikodem. Miałam poznać mojego ojca. Czułam się strasznie, serce waliło mi jak oszalałe, nogi miałam jak z waty. Na szczęście obok mnie był Nikodem, wiem że też to przeżywał ale na pewno nie tak jak ja. Wiele razy wyobrażałam sobie jak będzie wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Ale takiego się nie spodziewałam.
 Mój tata siedział za biurkiem. Był wysokim brunetem o piwnych oczach miał na sobie czarny garnitur i szary krawat. Gdy nas zobaczył wstał i zaczął nas przytulać. Przepraszał  za to że nas zostawił, i że dopiero teraz zdobył się na odwagę aby nas tutaj zaprosić. Coś we mnie pękło i mój gniew ulotnił się a poczułam do niego miłość takiej jakiej nigdy nie doznałam, była to miłość do mojego taty.
Rozmawialiśmy przez 20 minut a, ja dopiero zobaczyłam że za ścianą z wielkim oknem znajdowała się sala nagrań a w niej wszyscy członkowie One Direction. Patrzyli na nas i byli chyba dość rozbawieni, bo gdy tylko ich zobaczyłam usiadłam na czarnej skórzanej kanapie z otwartymi oczami prawie wyskakującymi mi z orbit. Tata powiedział nam że jest ich menagerem i że powinniśmy się z nimi poznać, ponieważ będą często przebywać w naszym domu.  Drzwi z sąsiedniego pokoju otworzyły się, pierwszy wyszedł Naill potem Harry, Zayn, Lou i Liam. Przywitałam się z wszystkimi i chyba się polubiliśmy. Zauważyłam że  Harry często na mnie patrzy i się uśmiecha, ale niestety nie był zbyt rozmowny.  Najbardziej zaprzyjaźniłam się Naillem, on jest naprawdę taki miły i zabawny. Nasza rozmowa dobiegła końca bo tato kazał nam jechać do domu i się rozpakować. Umówiliśmy się z chłopakami na jutro, mają nam pokazać miasto.

Dom był ogromny. Ja i Niki mieliśmy osobne pokoje i łazienki z czego się bardzo cieszyłam. Rozpakowywałam się 2 godziny, byłam tak zmęczona że poszłam wziąć prysznic, a potem miałam zadzwonić do mamy i dziewczyn.
20 minut później.
Zadzwoniłam do mamy aby powiedzieć jej że wszystko jest ok i żeby się nie martwiła. umówiłyśmy się że zadzwoni jutro. Następnym telefonem jaki wykonałam był do Kasi i Dominiki. Miałyśmy spotkać się na skajpaju ( tak nazywałyśmy skype) . Opowiadałam im wszystko, opisałam im mojego ojca no i powiedziałam że poznałam One Direction. Dziewczyny aż piszczały z radości. Oczywiście obiecałam im zdjęcia z autografami.
Niestety byłam tak zmęczona że zaraz po rozmowie z przyjaciółkami poszłam spać.


---------------------------------------------------
I jak ? Nie jestem zadowolona, ale dopiero zaczynam.

Proszę o komentarze. ;D

1 komentarz: