środa, 18 stycznia 2012

Rozdział 2.

Godzina 11:00.
Obudziłam się. Dzień był słoneczny, więc szybko wstałam ,ubrałam się i zeszłam do kuchni na obiad.
Mama siedziała z kubkiem kawy wpatrując się w okno. Nikodem oglądał jakieś filmy.
- No nareszcie.- zaśmiał się Nikodem.-Mama nie chciała nic powiedzieć, musiałem czekać na ciebie.
- Ale już jestem. Mamo możesz powiedzieć nam o co chodzi? - powiedziałam ziewając.
- Usiądźcie przy stole.
Tak zrobiliśmy.
Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy. Nie wytrzymałam i powiedziałam.
- Czy może ktoś mi powiedzieć o co chodzi.?
- Na mnie nie patrz, ja tez nic nie wiem.- powiedział Nikodem.
- Mamo powiesz coś w końcu.- mówiłam coraz bardziej zdenerwowana.
- No dobrze. Lecicie do Londynu, na całe wakacje.
- Ale kiedy, jak, do kogo?- pytałam z niedowierzaniem. Kątem oka widziałam jak Niki skacze z radości.
- No właśnie, nie powiedziałam wam wcześniej. Tydzień temu dzwonił wasz ojciec. Zaproponował wam wyjazd do Londynu. A ja się zgodziłam, uważam że to dobry pomysł. Musicie utrzymywać kontakty z ojcem.
Zamarłam. Nic nie słyszałam o moim tacie. Od 14 lat, nie usłyszałam nawet jego imienia w naszym domu.
A teraz mamy jechać do niego do Londynu? Moja radość znikła w mgnieniu oka.
- Nigdzie nie jedziemy- powiedziałam.
- Niki niestety był innego zdania.
 Razem z mamą przekonywali mnie przez około godzinę.
-  No dobra. Zgadzam się ale pod jednym warunkiem.
- No a ta jak zwykle, tylko warunki.- śmiał się Nikodem.
- Pod jakim warunkiem? - zapytała się mnie mama.
-Jeżeli nie będzie mi się tam podobało, to wracam po dwóch tygodniach.
- Zgoda -powiedziała uśmiechnięta mama.
Przez całe popołudnie rozmawialiśmy o wyjeździe. Dowiedziałam się że wylatujemy we wtorek zaraz po zakończeniu roku szkolnego. To już za dwa dni. Zadzwoniłam do dziewczyn i wszystko im opowiedziałam. Cieszyły się , ale wiem że było im smutno, bo już od kilku miesięcy planowałyśmy nasze wspólne wakacje.Kazałam im przyjść do mnie jak najszybciej. Pierwsza przybiegła Dominika.
- No siemka. - wparowała do mojego pokoju nawet nie wiem kiedy.
- Hej. - byłam zdziwiona tym jej entuzjazmem. Ja jeśli mogłabym to płakałabym całymi dniami. W końcu jadę do obcego faceta. Na wakacje, całe dwa miesiące.!
- Zbieraj się.
- Ale po co? - powiedziałam zdziwiona.
- No idziemy na zakupy. Pośpiesz się o 21.00 zamykają galerię.
- Możemy przełożyć to na jutro. Nie mam ochoty na zakupy.
- Nie! Idziemy dzisiaj, przecież musisz jakoś wyglądać w tym Londynie.
- A Kasia? - zapytałam.
- Jest już na miejscu. Spojrzała na zegarek w telefonie. No i pewnie jest już nieźle wkurzona, bo czeka na nas od 20 min.
- Ok. Poczekaj chwile. Zbiegłam na dół i poprosiłam mamę o kasę na zakupy.- dała mi ją bez problemu, przez co byłam troszeczkę zdziwiona. Zawsze kazała mi brać z kieszonkowych.
- To ja idę. Paa. - powiedziałam i pobiegłyśmy na autobus.

Cztery godziny zakupów, a ja chyba całą galerię wykupiłam.
Wróciłam do domu taka zmęczona że tylko wykąpałam się i od razu położyłam się na łóżku.
Długo nie mogłam zasnąć. Ciągle rozmyślałam jaki on jest. ( mój ojciec ). Chyba zaczynam się cieszyć
na ten wyjazd. Może kogoś poznam.? No ciekawe czy te korki z angielskiego się na coś przydadzą?
Zasnęłam słuchając One Direction.

------------------------------------------------------
 Przepraszam że takie krótkie, ale jutro mam dużo sprawdzianów. ; /
Komentujcie. ;D
dziękuję za 20 wejść. ;D
haha.; D
pozdrawiam moje przyjaciółki które wręcz molestują mojego bloga.;**


2 komentarze:

  1. nikogo nie molestuje!! :D Świetnie napisałaś. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. molestowanie Twojego bloga to przyjemność.

    cudownee. <3.

    OdpowiedzUsuń